Sanatoria dla podupadających na zdrowiu

Kilkadziesiąt lat temu wyjazdy do sanatoriów były popularną formą reperowania zdrowia. Trzeba było oczekiwać w długich kolejkach, aby dostać przydział na pobyt w jednym z uzdrowisk-najczęściej położonym z dala od miejsca zamieszkania. Kilku, a czasem nawet kilkunastogodzinną podróż pociągiem, rekompensował dwu lub trzytygodniowy turnus, przepełniony wypoczynkiem, zabiegami, spacerami na świeżym powietrzu oraz… wieczornymi dancingami. Dziś na wyjazd do sanatorium refundowany z NFZ nadal trzeba czekać długo. Właściwie wszystkie ośrodki sanatoryjne oferują jednak usługi prywatne. Ci, których na to stać, po uiszczeniu odpowiedniej opłaty z turnus (ceny przybliżone do cen wycieczek organizowanych przez biura podróży), mogą rozkoszować się wypoczynkiem w jednej z urokliwych miejscowości uzdrowiskowych. Na turnusy te nie zawsze jeżdżą ludzie chorzy. Niektórzy traktują je jako zwykłe wczasy w pięknym otoczeniu. Ci, którzy uskarżają się na różne dolegliwości, ale nie mają wyraźnych wskazań od lekarza, mogą się z nim skonsultować na miejscu i w razie potrzeby wziąć udział w odpowiednich zabiegach leczniczych. Całkowicie zdrowi mogą natomiast skorzystać z odnowy biologicznej-sauny, masaży itp. Jeśli nie mamy skierowania z NFZ i wybieramy się do sanatorium prywatnie, warto zorientować się, w czym dany ośrodek się specjalizuje.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.